Maszyna słów – instrukcja montażu

O maszynie słów pisałam już https://fraubuda.wordpress.com/2017/12/08/maszyna-slow/. Mimo, że był filmik jak ona działa i opis budowy, to zabrakło dość istotnego elementu, a mianowicie zdjęć tego, co dzieje się w środku. Nie mogłam tego zrobić na przykładzie maszyny Martyny, ponieważ wszystko miała już „zamontowane” na stałe, dlatego zrobiłam swoją i teraz dokładnie pokażę z czego i jak jest wykonana.

Materiały:

  • pudełko od butów
  • kartka papieru odpowiednio docięta i najlepiej, żeby była zalaminowana, dla lepszego poślizgu
  • karton
  • klej na gorąco

Teraz chyba już wszystko jasne. Pokazywałam maszynę na różnych spotkaniach z nauczycielami i wszyscy byli jej magią zauroczeni. Niejeden z nich miał pomysł jak może wykorzystać ją w swojej pracy.

Pozdrawiam instruktażowo

Reklamy

2 urodziny

Mija już drugi rok, jak dzielę się z Wami tym, co uważam, za ważne i przydatne w pracy nauczyciela. W poprzednim roku okazało się, że najbardziej potrzebowaliście pomysłów na godziny wychowawcze. Były najbardziej popularne. Nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy, ponieważ zaczynając o tym pisać chciałam pokazać, jak inaczej mogą wyglądać te zajęcia, ile potencjału w nich drzemie. Do tego rodzaju zajęć sama musiałam dojrzeć. Niedawno poszłam również w stronę wywiadówek i to również miało pozytywny odzew. Chyba mogę pokusić się o stwierdzenie, że był to rok spraw wychowawczych. Ale i nie tylko.

Podsumowując:

 

2017 był rokiem jak widać aktywnym.

Chciałabym Wam wszystkim, moim czytelnikom podziękować. Za to, że jesteście, za to, że piszecie i za to, że korzystacie z tego czym się dzielę. Wasza obecność jest dla mnie motywacją do dalszego działania.

Poprzednio życzyłam sobie drugiego takiego roku, a okazał się bardziej owocny, więc cóż mi tym razem pozostaje? Chyba życzyć sobie tego samego, czyli …

Drugiego owocnego roku, wielu zadowolonych czytelników i nowych pomysłów, oby się nie skończyły.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Frau Buda!

Coś miłego, coś słodkiego.

Lubię słyszeć miłe słowa. Noszę wtedy je w sobie, mam lepszy humor, więcej siły do pracy. Niestety słyszymy takie pozytywne komunikaty o wiele rzadziej niż byśmy sobie tego życzyli. Często jest to uzależnione od otaczających nas osób, przyjaciół, rodziny. A co w sytuacji, gdy tych przyjaciół mamy niewielu lub niezbyt często się z nimi spotykamy, wtedy okazji do usłyszenia paru miłych słów jest znacznie mniej. Dlatego może warto obdarować naszych uczniów miłym słowem, ponieważ nigdy nie wiemy, kto naprawdę w danym momencie go potrzebuje.

Moja koleżanka z pracy chciała właśnie tak zrobić i poprosiła mnie o pomoc. Zaprojektowałam dla niej karteczki z wybranymi zdaniami, a ona upiekła babeczki. Do babeczek na wykałaczkach dołączyła miłe słowa i prezent był gotowy. Dzieci były zachwycone.

coś miłego, coś słodkiego – PDF do druku

Taki prezent możemy zrobić jako wychowawca swojej klasie z okazji np. Walentynek lub Dnia Dziecka, a może na koniec roku.

Pozdrawiam serdecznie

Film na wywiadówkę, część II „Zawód, mój czy twój?”

Nadchodzi taki moment kiedy każdy rodzic musi zmierzyć się z tematem wyboru drogi zawodowej swojego dziecka. Już w przedszkolu najczęściej zadawane pytanie, to „Kim chcesz być jak dorośniesz?” i o dziwo wtedy jest właśnie najłatwiej. A co zostaje z tych dziecięcych marzeń, bądź wyobrażeń? Niewiele. Życie samo koryguje nasze wybory. Co więcej, tempo zmian jest teraz szybsze niż kiedyś. Obecnie coraz rzadziej spotyka się tak zwane zawody z dziada pradziada. Rodzice różnie postrzegają przyszłość swoich dzieci. Można wręcz dokonać podziału na pewne grupy. Po pierwsze tych, którzy dokładnie wiedzą, co dziecko powinno w przyszłości robić. Oni od początku tak je prowadzą, żeby było przygotowane do wybranej przez nich drogi. Druga grupa to rodzice dający całkowitą wolność wyboru. Starają się być zupełnie poza, nie doradzają ,twierdzą, że młody człowiek sam powinien się z tym zmierzyć. Jeszcze inni wspierają swoją pociechę w jego poszukiwaniach, pomagają w rozwijaniu pasji i zainteresowań. Rozumieją też, że dziecko często te zainteresowania zmienia i wciąż próbuje nowych rzeczy. W końcu z perspektywy dziecka sytuacja często wygląda tak, że ono samo oczekuje od nas wskazania drogi, podpowiedzi, pomocy. Jest tu jednak pewna pułapka. Wskazywanie drogi może niekiedy zamienić się w prowadzenie za rękę, co raczej nie jest dobrym rozwiązaniem.

Gdy rodzic ma przed sobą czas życiowych decyzji swojego dziecka chce dla niego jak najlepiej. Zaciska kciuki i kibicuje na swój sposób. Wiemy jednak, że jest to bardzo, ale to bardzo trudny czas. Dla obu stron.


Dzisiejsze krótkie warsztaty dla rodziców na wywiadówkę, to sposób na poruszenie tematu wyboru drogi życiowej przez ich dzieci. – „Zawód – mój czy twój?”

  • Nadal proponuję przygotować salę tak, żeby usiąść w kole, by nie budować bariery z ławek między sobą. W takim ustawieniu, wszyscy będą się czuli równo.
  • Przygotujmy duży arkusz papieru na który podzielmy na 6 części. – Pierwsze dwie, to: Wykonuję zawód do którego uczyłem się w szkole. Wykonuję zawód do którego nie uczyłem się w szkole. – rozdajmy rodzicom kartki samoprzylepne i niech przykleją puste w odpowiednie miejsca. Nie chodzi tu o to, żeby pisali co robią, lub czego nie robią, tylko jak potoczyło się ich życie od momentu ukończenia szkoły. Następnie dodajemy dwa pytania. – Cały czas pracuję w tym samym zawodzie. Zmieniłem / zmieniłam swój zawód. (Wykonuję dodatkowy zawód) (Może w tej części mogliby napisać tylko liczbę, ile zawodów wykonywali w swoim życiu.) – i to samo, niech przykleją karteczki w odpowiednie miejsca. Kolejną częścią są znowu dwa pytania: Lubię swój zawód? Nie lubię swojego zawodu? – Teraz przychodzi czas na dyskusję, dlaczego ludzie zmieniają zawody? Dlaczego nie pracują w swoim zawodzie lub dlaczego nadal pracują? Dyskusja sama się rozwinie, gdyż poprzez to krótkie ćwiczenie wprowadziliśmy temat z osobistej perspektywy i z własnych doświadczeń. Chodzi o to, żeby pokazać, że świat się szybko zmienia i rynek pracy też, wciąż powstają nowe zawody. Niektóre mają bardzo krótki żywot. Że zawód możemy wybrać z potrzeby rynku lub z pasji, albo połączyć jedno z drugim. Rodzic powinien przygotować się na różne warianty i spojrzeć na problem wyboru drogi życiowej przez jego dziecko ze współczesnej perspektywy, a nie mając tylko w pamięci rzeczywistość sprzed dwudziestu kilku lat.
  • Teraz warto podsumować to, co do tej pory zostało powiedziane. Przełożyć ich doświadczenia na ich stosunek do wyborów, których dokonują dzieci. Jeśli podczas dyskusji okaże się, że są w klasie osoby mające duży problem ze znalezieniem pomysłu na swoją przyszłość zaproponujcie spotkanie z doradcą zawodowym. Można go znaleźć w każdej poradni psychologiczno – pedagogicznej. Doradca taki nie da gotowej recepty ale zaproponuje testy zainteresowań i predyspozycji zawodowych, które zawężą pole poszukiwań i ukierunkują młodego człowieka.

Na koniec, stawiając kropkę na „i” proponuję film, a raczej teledysk, który idealnie pasuje do tematu.

Pozdrawiam w nastroju przedferiowym.

Skrzynka słów, czyli o utrwalaniu słownictwa

Na lekcjach języka obcego uczymy się nieustannie wielu słówek. Czasami zapisywanie ich w zeszycie pomaga, czasami lądują tam i są na zawsze zapomniane. Wiadomo, jak ich nie używamy, to trudno wygrzebać je z odmętów naszej przepełnionej głowy.

Dzisiaj proponuję Wam dwumiesięczny eksperyment SKRZYNKĘ SŁÓW. Na czym on polega? Pod koniec każdej lekcji wybieramy 7 nowych słów, które poznaliśmy, zapisujemy na specjalnych kartkach i wkładamy do pudełka. Na początku następnej, losujemy 7 i odpowiadamy. Oczywiście możemy nagrodzić szczęśliwca, który je znał. A pod koniec następnej dokładamy następne siedem. Po 2 miesiącach, gdy przecież na początku każdej lekcji powtarzaliśmy wyrazy okaże się, że pamiętamy więcej niż gdybyśmy zapisali je tylko w zeszycie. Niby nic, a ma w sobie moc.

Kartki na słówka i etykiety  – do druku

Zadanie ma podobny cel jak wcześniej przeze mnie opisywany TRENING SŁÓW https://fraubuda.wordpress.com/2016/05/08/trening-slow/ . Warto od czasu do czasu wprowadzać takie zadania z dłuższym terminem wykonania. Urozmaica to nasze lekcje, pobudza ciekawość, daje wyzwanie i przede wszystkim widać efekty. Zadania w stylu „na cały semestr” lub „na cały rok”, są dla nas wszystkich bardzo trudnym wyzwaniem. Tu mamy wszystko w pigułce.

A może przenieść to na inny teren? Taką skrzynkę mógłby wykorzystać np. nauczyciel biologii. Przecież poznaje się na lekcji 7 nowych pojęć. A polonista? Może wpisze wyrazy, które sprawiają trudność w pisaniu – żeby utrwalić ortografię, albo pojęcia, osoby, miejsca opisujące daną lekturę, epokę. Cel zawsze jest ten sam. Zostawiamy okruszki. Wydaje mi się, że każdy nauczyciel znajdzie w tym zadaniu coś dla siebie.

Pozdrawiam gorąco w ten zimowy czas.

Frau Buda