Z tolerancją nam do twarzy – scenariusz II

Dzisiaj drugi scenariusz w ramach konkursu „Z tolerancją nam do twarzy”.

Przemyślany, wypróbowany, wartościowy. Skorzystałam z niego, czego i Wam polecam.

Dziękujemy i gratulujemy Krzysztofowi Grala z IV LO im. Marii Skłodowskiej- Curie w Chorzowie.


Tytuł: Miasteczko Bełz

Czas: 2 godziny lekcyjne

Szkoła: 8 klasa szkoły podstawowej, klasy licealne.

Materiały: komputer, rzutnik, dostęp do internetu (serwis YouTube), ekran, teksty, kartki samoprzylepne, kartki do notatek, przybory do pisania.

Metody: pogadanka, rozmowa nauczająca, metaplan, burza mózgów, analiza tekstu pisanego, praca z materiałem wizualnym.

Wstęp:

  1. Cel: Chciałbym żebyśmy dzisiaj przenieśli się w czasie. Najpierw do początku XX w., potem do lat II wojny światowej, a następnie do współczesności. Po co to robimy? Chcę Wam pokazać pewne mechanizmy społeczne, które ciągle funkcjonują mimo upływu czasu. Na koniec chciałbym abyśmy ocenili, czy te mechanizmy są potrzebne, czy można je zmienić,
    a może należy z nimi walczyć?

Cele operacyjne: po zakończonej lekcji uczeń:

wymienia przykłady działalności nazistowskich władz niemieckich względem Żydów przed II wojną niemiecką (ustawy norymberskie, noc kryształowa),

wymienia przykłady obozów zagłady i gett,

wymienia przykłady elementów kultury żydowskiej (np. judaizm, kipa, Tora, menora, koszerność),

rozumie pojęcia obóz zagłady, getto, eksterminacja, Holokaust, Shoah, Akcja Reinhardt, komora gazowa,

przedstawia przykłady pokojowego współistnienia Żydów i Polaków przed II wojną światową,

wskazuje przykłady humanitarnych działań w czasie wojny,

rozumie etapy piramidy nienawiści,

potrafi odnieść sytuację Żydów z I połowy XX w. do współczesnych przykładów mowy nienawiści

Rozwinięcie:

  1. Na początek posłuchajmy pewnego utworu. Nosi on nazwę Miasteczko Bełz, a właściwie Mein Sztetełe Bełz ponieważ został napisany w języku jidisz.

Kto się posługuje jidisz? Odpowiedź: Żydzi.

Utwór powstał w 1932 r. do amerykańskiego przedstawienia. Szybko stał się hitem, również w Polsce. Opowiada o mołdawskim miasteczku Bielce. W 1935 r. polską wersję tej piosenki śpiewał Adam Aston.

Proszę żebyście w trakcie słuchania wypisywali wszystkie informacje, skojarzenia, które pojawią się w Waszych głowach na temat Żydów, ich życia oraz kultury. Następnie wspólnie to podsumujemy.

Odtworzenie utworu:

Uczniowie zapisują skojarzenia na kartkach samoprzylepnych, następnie odpowiedzi są porządkowane i zawieszane na tablicy.

Przykładowe skojarzenia: nie są chrześcijanami, nie są lubiani, lichwa, pożyczki, getto, zabijani w czasie wojny, sobota jest wolna, judaizm, bardzo przywiązani do tradycji, 613 przykazań, charakterystyczny strój, pejsy, kipa, menora, jarmułka…

Podsumowanie i wytłumaczenie słów, których uczniowie nie rozumieją.

  1. Przeczytajmy fragment opowieści pani Gustawy Birencwajg i spróbujmy się na koniec zastanowić, czy jej życie tak bardzo różniło się od życia innych narodowości, a nawet zastanówmy się ile podobieństw jest do naszego współczesnego funkcjonowania.

Uczniowie czytają tekst nr 1. Na tablicy wyświetlone są pytania:

Czy pochodzimy z różnych pod kątem wykształcenia i majątku rodzin?

Czy mamy rodzeństwo?

Czy zdarzają się nam konflikty?

Czy zdarzają się nam dobre momenty w relacjach z innymi?

Czy przeszkadza nam to, że ktoś ma inne wyznanie?

Czy mamy swoje obrzędy? Rytuały?

Proszę, aby ktoś z Was powiedział nam jakie wspomnienia ma pani Gustawa Birencwajg?

Uczniowie swoimi słowami omawiają przeczytany tekst, następnie odpowiadają na wyświetlone pytania.

Żydzi nie różnili się niczym od innych ludzi, społeczności. Mieli te same radości i smutki co Wy. Nie mieli własnego państwa, żyli w diasporze, tworzyli własną kulturę. Byli częścią państw, tzw. mniejszościami narodowymi, czasami się asymilowali.

Przed wojną żyło 11 mln Żydów w Europie, w czasie wojny zginęło 6 mln, w tym prawie wszyscy Żydzi polscy. Po wojnie z 3 milionów polskich Żydów pozostało 45 tys.

  1. Chciałbym Wam teraz przypomnieć najważniejsze etapy drogi do „ostatecznego rozwiązania”. Nauczyciel omawia m.in.:

ideologia nazistowska,

ustawy norymberskie,

noc kryształowa,

opaski z gwiazdą Dawida,

koncentracja w gettach,

Plan Barbarossa,

zbrodnia w Babim Jarze,

konferencja w Wannsee,

obozy zagłady i obozy koncentracyjne.

Posiadacie już pewną wiedzę na temat historii Żydów i Holokaustu. Chciałbym żebyśmy teraz stworzyli  metaplan na temat Shoah:

Nauczyciel dzieli uczniów na grupy, każda dostaje jedno pytanie:

jak jest? – sytuacja Żydów w czasie wojny

jak być powinno?

dlaczego nie jest tak, jak być powinno?

Przykładowe odpowiedzi:

Jak jest?

Gwiazda Dawida, obozy koncentracyjne, getta, morderstwa, obozy zagłady, eksperymenty, „ostateczne rozwiązanie”, eksterminacja, komory gazowe…

Jak być powinno?

W czasie wojny powinna obowiązywać Konwencja genewska, cywile powinni najmniej cierpieć,
w ogóle nie dopuścić do wojny, nie zabijać dzieci, nie robić eksperymentów, pozwolić na pomoc cywilom…

Dlaczego nie jest tak, jak być powinno?

Nienawiść rasowa, chęć zemsty, zazdrość, poczucie wyższości, ideologia, strach przed pomaganiem, ustępstwa, nie moja sprawa…

  1. Zanim przystąpimy do odpowiedzi na najważniejsze pytanie w metaplanie, czyli co zrobić, żeby było tak jak być powinno, zinterpretujmy wiersz Miasteczko Bełz Agnieszki Osieckiej.

Uczniowie czytają tekst nr 2. Chętne osoby na głos odpowiadają na zamieszczone obok tekstu pytania.

Zrobiło to na Was wrażenie? Myśl, że wokół nas są osoby, które cierpią, a świat kręci się dalej, nawet ich nie zauważamy. Skonfrontujcie to z wspomnieniami pani Gustawy i tym że każda z ofiar Shoah miała jakieś marzenia, plany, rodziny, wspomnienia, miłości.

Uczniowie przedstawiają swoje zdanie. Analizują postawę Icka, jego stan psychiczny.

Posłuchajmy teraz właśnie wiersza Miasteczko Bełz, ale do melodii, którą słyszeliście na początku lekcji.

Odtworzenie utworu Miasteczko Bełz w interpretacji Magdy Umer:

  1. Teraz możemy zastanowić się nad prewencją, co zrobić, żeby było tak jak być powinno?

Przykładowe odpowiedzi: Szanować innych, kierować się tolerancją, nie dopuścić do wojny, rozwiązywać problemy pokojowo, szanować się, wszyscy są sobie równi, dbać o prawa człowieka…

  1. Niestety historia lubi się powtarzać i my zamiast uczyć się na błędach nie chcemy zrozumieć, że ludobójstwo nie jest wydarzeniem jednostkowym.

Odwołanie do ludobójstwa Ormian i ludobójstwa w Rwandzie.

  1. Przemoc wobec innych nie musi mieć od razu wielkiej skali, zawsze zaczyna się od pojedynczego przykładu: hejt w internecie, izolowanie kogoś, trzymanie się stereotypów, niedawanie drugiej szansy, niereagowanie na przemoc.

Wyświetlenie na tablicy piramidy mowy nienawiści Alporta: negatywne komentarze, unikanie, dyskryminacja, ataki fizyczne, eksterminacja.

Interpretacja piramidy, pokazanie przykładów z życia codziennego – stosunek do kolegi z ławki, migrantów, Romów.

Wszystkie ludobójstwa możemy zanalizować na podstawie piramidy Alporta. Znając etapy drogi do eksterminacji, możemy jej zapobiec, reagując już na odpowiednim stopniu piramidy. Pamiętajcie ta droga to nie tylko kierunek do ludobójstwa, ale także mowa nienawiści względem pojedynczej osoby, która może zakończyć się jej samobójstwem. Ważne jest byśmy wszyscy się wzajemnie szanowali, nauczyciel ucznia, kolega kolegę, pracodawca pracownika, itd.

  1. Mamy zatem gotową receptę, żeby nie było więcej wojen, przemocy, nienawiści. Spróbujmy zostać przyszłymi laureatami pokojowej Nagrody Nobla, ale pamiętajmy, że nasza postawa szacunku nie ma dotyczyć tylko innych narodowości, ale także kolegów i koleżanek np. ze szkoły.

Załączniki: 

Tekst źródłowy nr 1:

https://www.dwutygodnik.com/artykul/1869-z-opowiesci-polskich-zydow-6.html

Gustawa Birencwajg ur. 1908, zm. 2007, opowiada o Łodzi

Mój ojciec nazywał się Abram Blum, Awrom po żydowsku, a moja mama Chaja, z domu Ajchenbaum. Mój ojciec nie był religijny, natomiast moja mama nosiła perukę i była niegramotnaja, czyli nie pisata nie czytata, ale o ile chodzi o tradycję żydowską, to dzięki mamie bardzo się ją utrzymywało w domu […]

Ja się urodziłam w 1908 roku. A moje rodzeństwo? Była siostrzyczka, młodsza chyba ode mnie półtora roku, i braciszek mały, który leżał w kołysce. Pamiętam jak dziś, że ja tak rozhuśtałam tę kołyskę i przewróciłam ją razem z dzieckiem. Siostra nazywała się Laja, Lola, a chłopczyk Frojm. To było po ojcu mojego ojca. Taki jest zwyczaj u Żydów, że się daje imiona po zmarłych, nie po żywych[…]

Ojciec mój miał fabryczkę szczotek do szorowania podłogi. Te szczotki trzeba było robić od początku do końca, z dziurkami, ze wszystkim. Były maszyny, ale większość ręcznie się odbywała. Mój ojciec sam pracował przy takiej maszynie i jeszcze trzech chłopaków było, co w te dziurki wtykali ryż, właściwie to była słoma ryżowa, takie krótkie wiązki[…]

Bogaci Żydzi żyli w zupełnie innej dzielnicy, a biedni Żydzi mieszkali w Łodzi na Bałutach. To była biedna dzielnica: i żydowska, i niemiecka, i polska, ale najwięcej było Żydów. I to była ciężka biedota. Dzieci, to była norma – sześcioro, i mieszkało się w jednym pokoju[…]

Naprzeciwko naszego mieszkania, drzwi w drzwi, mieszkała też polska rodzina. Oni przeważnie zimą nie mieli pracy, bo to byli murarze. Myśmy do nich wchodzili, żeśmy się zapraszali; jak było święto Boże Narodzenie, to jeszcze dały kawałek drożdżowego ciasta. Na ogół Żydom nie wolno jeść u Polaków. Ale ja… coś mi nie zabronili w domu, ja tam na Boże Narodzenie byłam u nich, i ciasto jadłam. Natomiast odwrotnie, jak było Pejsach, to oni dostali u nas orzeszki, kawałek macy […].

Tekst 2:

Mój miły Icek (Icełe)
już nie bój się nocy
i ludziom w oczy patrz,
w miasteczku Bełz.

Minęło tyle lat,
harmonia znów gra,
obłoki płyną w dal,
znów toczy się świat.

Wypiękniał nasz Bełz,
w ogrodach, na drogach bez.
Nikt nie chce pamiętać,
nikt nie chce znać smaku łez.

I tylko gdy śpisz,
samotny i sam,
i tylko gdy śpisz,
płyniesz, giniesz tam…

Gdzie tata i mama
przy tobie są znów
i czule pilnują
malutkich twych snów.

Miasteczko Bełz,
kochany mój Bełz.
W poranne gazety ubrany
spokojnie się budzi Bełz

Łagodny świt
w zwyczajnych dni rytm,
w niedziele bezpieczna
nad rzekę wycieczka
i w krzakach szept.

A w piekarni pachnie chleb,
koń nad owsem schyla łeb.
Zakochanym nieba dość,
tylko cicho gwiżdże ktoś.

Miasteczko Bełz,
main sztetełe Bełz.
Wypłowiał już tamten obrazek,
milczący, płonący Bełz.

Dziś, kiedy dym,
to po prostu dym.
Pierścionek na szczęście,
w przemyśle zajęcie,
w niedzielę chrzest.

Białe ziarno, czarny mak,
młodej żony słodki smak.
Kroki w sieni… nie drżyj tak,
to nie oni. To tylko wiatr…

Miasteczko Bełz,
kochany mój Bełz.
W kołysce gdzieś dzieciak zasypia,
a mama tak nuci mu:

Zaśnijże już
i oczka swe zmruż.
Są czarne,
a szkoda, ze nie są niebieskie.
Wołałabym…

Zaśnijże już
i oczka swe zmruż.
Są czarne,
a szkoda, ze nie są niebieskie.
Wolałabym…
Tak jakoś…

Pytania:

Kim jest Icek?

Co się z nim dzieje?

Co się dzieje z miasteczkiem?

Czego nie chce pamiętać?

Jakie wspomnienia są w głowie Icka?

Dlaczego ich nie ma?

Co się dzieje w miasteczku? Jak funkcjonuje?

Kto szepcze?

Kto gwiżdże?

Jakie skojarzenie mamy z płonącym miastem?

O jaki dym z przeszłości chodzi?

Kto się boi?

Dlaczego wolałaby, żeby były niebieskie?

autor scenariusza: Krzysztof Grala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s